Mojra - Artysta Karol Bąk
Kliknij i powiększ obraz lub przesuwaj kursorem po obrazie.
Mojra - Artysta Karol Bąk

Karol Bąk
Mojra

Olej na płótnie  Karol Bąk,
Rozmiar 70 x 70 cm

Karol Bąk "Mojra”,

olej na płótnie, 70 x 70 cm, 2017,

dostępny. Zapytaj o cenę.

Zapytaj o obraz:
albertjerka@gmail.com | +48 662 007 783
Status: Dostępny

Biografia artysty

Karol Bąk urodził się 30 maja 1961 roku w Kole w województwie wielkopolskim. Ukończył Liceum Sztuk Plastycznych w Poznaniu i otrzymał dyplom wystawiennika wnętrz. W 1984 roku rozpoczął studia na Wydziale Grafiki w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (obecnie Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu). Artysta od początku wiedział, jaką drogę kształcenia pragnie wybrać – Malarstwo, Grafika, Rzeźba był to kierunek prestiżowy i postrzegany jako „kierunek czystej sztuki”. Wiedział, że to najwłaściwszy dla niego wybór. Studia ukończył w 1989 roku dwoma dyplomami z wyróżnieniem, zarówno z grafiki, u profesora Tadeusza Jackowskiego, jaki i z rysunku, w pracowni profesora Jarosława Kozłowskiego. Artysta wspominając swój końcowy egzamin mówi:

W poznańskim Biurze Wystaw Artystycznych, w dwóch dużych salach, zaprezentowałem prace z rysunku i grafiki u dwóch promotorów. W grafice, w większości w technice miedziorytu, starałem się przekazać  w pracach moje postrzeganie treści i wartości ponadczasowych. Natomiast w dużych pracach rysunkowych ukazywałem siebie w aktualnej rzeczywistości i szukanie odpowiedzi na trudne aktualne pytania. Na przykład, jeden rysunek o wymiarach 2m x 8m ukazujący naturalnej wielkości zomowców w szyku bojowym en face. W charakterze kontry, przed rysunkiem, w kształcie półkola, ustawiona była barykada z ułożonych chaotycznie krzeseł. Była to swego rodzaju „instalacja”. Był też m.in. autoportret 3m x 3m nawiązujący do złotych proporcji Leonarda da Vinci.

Profesorowie, pod których kierunkiem robił oba dyplomy, mieli znaczący wpływ na wykształcenie się charakteru twórczości malarza. Tadeusz Jackowski (ur. 1936 r.) w swojej sztuce starał się tworzyć złudzenia, oszukiwać oko widza. Mieszał różne techniki, wśród mniej standardowych było rytownictwo i malowanie rękami. Jarosław Kozłowski (ur. 1945 r.) wystawia swoje prace od końca lat 60. i najczęściej realizuje je w formie instalacji   z wykorzystaniem mediów, takich jak rysunek, dźwięk, światło, fotografia, wykonuje także performance. Związany był z nurtem konceptualnym. Traktuje sztukę idealistycznie, jako domenę wolności, niespętaną żadnymi konwencjami.

Karol Bąk od Tadeusza Jackowskiego mógł przejąć zamiłowanie do grafiki i rysunku oraz zabawy iluzją, zaś Jarosław Kozłowski przekazał mu chęć tworzenia wolnej sztuki, którą każdy odczytywałby w zależności od kontekstu.

Warsztat malarski doskonalił u Andrzeja Macieja Łubowskiego w Liceum Plastycznym, a już na studiach u prof. Andrzeja Kurzawskiego.

W 1989 roku Karol Bąk ukończył studia dwoma dyplomami z wyróżnieniem – za swoją grafikę otrzymał w Toruniu nagrodę „Dyplom 89”. W kolejnym roku wziął udział w „XXI Pokonkursowej Wystawie na najlepszą grafikę i rysunek roku o medal im. Jana Wronieckiego”. W kategorii grafiki zajął I miejsce. Jak czytamy w archiwalnym tekście galerii miejskiej Arsenał w Poznaniu, autorstwa Danuty Kudty:

Niewątpliwie większość uczestników Konkursu im. J. Wronieckiego, tak w grafice jak i w rysunku, pozostała wierna rzetelności klasycznego warsztatu. I trzeba przyznać, że warsztat mają doskonale opanowany. Wielu artystów, szczególnie młodych, z upodobaniem wypowiada się w trudnych technikach metalowych, oraz w równie pracochłonnych, starannie wycyzelowanych rysunkach. Jednakże, tradycyjny warsztat służy młodym twórcom do przekazania nowych wieloznacznych treści. Za kamuflażem technicznego perfekcjonizmu, kryją się ważkie symbole i metafory, podteksty i niedopowiedzenia... Wśród rysunków i grafik prezentowanych na wystawie pokonkursowej, niewątpliwie wyróżniają się prace laureatów. Przede wszystkim zwraca uwagę, nagrodzona I nagrodą i Medalem J. Wronieckiego, precyzyjnie wykonany miedzioryt Karola Bąka, z wizerunkiem metafizycznej piramidy. (...) Grafiki i rysunki prezentowane na niniejszej wystawie są z reguły czymś więcej, niż tylko bezdusznym popisem technicznych umiejętności. Kryją w sobie spory ładunek emocji i wieloznacznych treści. Są odbiciem otaczającej nas rzeczywistości, zapisem fragmentów egzystencji współczesnego człowieka, jakże często dramatycznej.

Praca, którą przedstawił Karol Bąk zatytułowana była Tajemnica trójkąta. Celem grafiki było poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o sens postrzegania, opisywania i poznawania świata, metodami naukowymi i matematycznymi. Rysunek piramidy został oparty na zasadzie podziału złotego trójkąta, a wykres zrobiony według wzoru, rozprzestrzeniał się w nieskończoność.

Pierwsze lata po studiach artysta tworzył głównie rysunki i miedzioryty, w których można się doszukać cech charakterystycznych jego późniejszego stylu. Jednak nie tylko te techniki były mu bliskie, gdyż jak sam mówił w wywiadzie dla magazynu „Food&Life”:

Swojej drogi poszukiwałem długo i chyba nadal szukam. W końcu to nie cel się liczy, ale mozolna podróż (...). Jeszcze na studiach zaczynałem od rysunków i grafiki, eksplorowałem świat szkiców, fresków. Przez pewien czas zatrzymałem się też przy sztuce nowoczesnej: abstrakcje, performance czy instalacje, by wreszcie po latach dotrzeć do malarstwa olejnego.

W kolejnych latach zajmował się głównie projektowaniem komercyjnym, m.in.: okładek czasopism, stoisk na Międzynarodowe Targi Poznańskie, pierwszych bilbordów i reklam na tramwajach, opakowań na perfumy, logo firm, tatuaży, wnętrz lokali publicznych i prywatnych. Nie był to jeszcze czas na możliwość przebicia się ze swoimi artystycznymi pracami.

Na początku lat 90. wyruszył w kilka podróży by poznać i poczuć niezwykłość najważniejszych miejsc dla sztuki zachodnioeuropejskiej. Poza celowo odwiedzonymi muzeami w Niemczech, Belgii, Francji, Holandii i Hiszpanii, znalazły się też miejsca odwiedzone spontanicznie i bez planowania. Artysta często zarabiał w trakcie podróży rysując portrety. Wspomina także o niezwykłym spotkaniu:

...w Leer mieszkałem w zamku pewnego poznanego przypadkowo arystokraty, gdzie malowałem kopie z jego prywatnych, oryginalnych „Holendrów”.

Podróże artystyczne, z których najdłuższa trwała dwa miesiące, pozwoliły mu na zrewidowanie poglądów na dzieła artystów znanych, ale których prace nie wywarły na nim dużego wrażenia, jak i tych mniej znanych, których nigdzie nie publikowane obrazy odkrywał w prowincjonalnych muzeach. Niemniej jednak, malarz niczego nie ujmuje znanym artystom i dziełom.

Zaskakująco wspaniałe było obcowanie z oryginałami, m.in. Rembrandta, El Greca, Vermeera, Grünewalda, Belliniego, rzeźbą grecką i rzymską, architekturą średniowieczną, gotycką, cudowne katedry, starożytne amfiteatry, (...) Norymberga – Dürer, Katedra w Chartres, Lyon, Avila jak z baśni, Porta Nigra w Trewirze, Bruksela z niesamowitym muzeum rysunku – siedem pięter pod ziemią (...).

Zobaczenie na własne oczy wielu istotnych dla kultury dzieł sztuki pozwoliło mu na wyrobienie własnego sposobu postrzegania świata sztuki, a tym samym stworzenie oryginalnego stylu.

Inspiracje czerpię skąd się tylko da, na świat patrzę pod tym kątem, obejrzałem wiele arcydzieł sztuki i wyrabiałem sobie swoje wartości piękna i estetyki.

W drugiej połowie lat 90. zwrócił się w kierunku malarstwa olejnego, którym zajmuje się zawodowo od 2000 roku. W grudniu 2010 roku w wywiadzie dla „Food&Life” opowiadał, czym dla niego jest malarstwo olejne.

Technika malarstwa olejnego jest mi najbliższa z uwagi na warsztat, swobodę i wolność, jaką dają mi kolory i sam sposób przedstawiania danego obrazu. Styl i technika pozwala mi osiągnąć stan koncentracji, który wyzwala potężną dawkę inspiracji. Mogę tworzyć obrazy iluzyjne nasycone barwą, emocjami, ale trzymać się konkretnej formy.

Karol Bąk przez kilkanaście lat namalował kilkaset obrazów olejnych, które stanowią największą, ale nie jedyną część jego dorobku artystycznego. Artysta tworzył także grafiki, rysunki tuszem, pastelowe portrety, ołówkowe szkice, a także freski naścienne. Prace te różnią się nie tylko techniką, ale sposobem ich odbioru. Malarstwo olejne można uznać za jaśniejszą i pogodniejszą stronę artystycznej duszy, zaś rysunki i szkice to ciemniejszy i bardziej złowrogi aspekt twórczości. Oba te pierwiastki łączą się w od lat tworzonych cyklach tematycznych – Żaglowce i Dialogi. Poza nimi w malarstwie olejnym znajdują się również Kokony, Aureole, Cztery żywioły, Judyta i Salome, Prima Mobilia a także cykl Nokturny inspirowany muzyką Fryderyka Chopina, z okazji Roku Chopinowskiego 2010.

Artysta od 1988 roku miał kilkanaście wystaw indywidualnych i brał udział w kilkudziesięciu ekspozycjach zbiorowych. Wśród tych ostatnich m.in. Surrealiści Polscy (Warszawa 2008), ART.-EXPO (Nowy York, Las Vegas 2008), Primavera (Rotterdam, Holandia 2008 i 2009), Czar kobiet. Urok kwiatów (Sopot 2009), Magical Dreams (Włocławek 2011), Art Revolution Taipei (Tajpej, Tajwan 2012 i 2013), ARTEUOMO (Rzym, Włochy 2012), Magical Dreams II (Szczyrk 2013). Jego dzieła stały się również inspiracją dla studentów Wyższej Szkoły Artystycznej w Warszawie, którzy na podstawie strojów stworzonych na obrazach, zaprojektowali własne kreacje. Brał udział w międzynarodowych plenerach w kraju i za granicą m.in. w Segovii w Hiszpanii.

Obecnie Karol Bąk współpracuje z kilkunastoma salonami wystawienniczymi w Polsce i na świecie.

Mieszka i pracuje w Poznaniu.

 

Opis obrazu

Obraz olejny Karola Bąka
Rozmiar 70 x 70 cm

Zainspirowany obrazem zapraszam do przeczytania kilku słów o przeznaczeniu, miłości i... Jaguarze

 

Jaguar

Wyszedłem na pokład promu ze Świnoujścia do Ystad. 
Mijająca mnie dziewczyna o platynowych włosach, przyciętych i zawiniętych do środka, makowo-czerwonych sportowych butach, uśmiechnęła się do mnie. Powiedziała „God morgon” ale w zasadzie domyśliłem się tego z ruchu warg, ponieważ mówiła bezgłośnie.
Poczułem zapach frezji, liczi oraz pieprzu i bursztynu.
Odwróciłem się do niej i zapytałem ją dlaczego nie czuję kołysania promu. Podszedłem do burty i wskazałem na fale, jednocześnie rejestrując ze zdumieniem że prom unosi się nad morzem kilka metrów, a fale nie dotykają dna. Płynie w powietrzu?
„Morgonstund har guld i mun”, – odpowiedziała znowu bezgłośnie.
Co to za język? Chyba szwedzki. Guld to złoto. Morgon to coś z porankiem. Ale po co mi to mówi? I dlaczego nie słyszę ani jej ani morza, ani silnika statku?
Oczywiście przytaknąłem, kątem oka dostrzegając że prom nie tylko unosi się nad morzem, ale też kręci się w kółko. Zacząłem się zastanawiać. Ten prom kręci się bez sensu. Przypomina mi moje życie. Też kręcę się w kółko, dzień po dniu. Dawno doszedłem do wniosku, że choćbym starał się nie wiadomo jak, zrobił wszystko co w mojej mocy, ze szczerymi chęciami i kochającym sercem, wszystko ułoży się i tak jak ma ułożyć. Wcześniej czy później, kogoś zranię. Takie jest przeznaczenie, takie jest.... życie. 
-
Wieczorem poszedłem na dancing. Krótką chwilę, przy lampce czerwonego wina (lekarz nie pozwala mi na więcej niż pół lampki) obserwowałem jak piosenkarka dramatycznie dotyka ust a perkusista uderza pałeczkami w bęben basowy. Oczywiście całkowicie bezgłośnie. Zakasłałem aby sprawdzić, odgłos kaszlnięcia był dla mnie słyszalny. Pójdę już, jutro kolejna podróż, pociągiem do Sztokholmu. Biznes.
- „Wall Street to jedyne miejsce, dokąd ludzie przyjeżdżają w rolls-royce'ach, aby zasięgnąć rady ludzi jeżdżących metrem” tak mawiał Warren Buffet. Ja też marzyłem o lepszym życiu.

Szedłem chyba najdłuższym korytarzem w życiu, wąskim, metalowym i bezdusznym. Wykładzina w kolorze kawy była pełna niedoczyszczonych plam. Mijałem ludzi którzy wchodzili do kabin, zamykali drzwi by po sekundzie je otwierać i wychodzili na zewnątrz. I tak w kółko.

Dlaczego tak się kręcą? Użyłem magnetycznego klucza i ujrzałem przez bulaj (tak chyba nazywa się okrągłe okno na statku) granatowe niebo i migocące gwiazdy. Moja kabina pachniała od detergentów, łóżko było zaścielone, na ścianie szybka z jakimś napisem a pod nią czerwony guzik. Kładąc się pod koc, zanotowałem że nie czuję kołysania promu. Myśli zaczęły gonić jedna drugą. Poczułem ucisk w sercu, miałem skok ciśnienia, wziąłem tabletkę. Jeszcze raz analizowałem dlaczego zostałem sam. Przecież się starałem, byłem dobry. Czy zawsze? No nie zawsze, ale jestem tylko człowiekiem. Naprawdę kochałem. Tyle razy to udowadniałem ale jakby życie... Ale z drugiej strony, nie mogłem się uwolnić, cały ten system mnie zmuszał do tego czego nie chciałem, do niewolniczej pracy. 
 Czułem że zasypiam, ale wtedy ujrzałem i usłyszałem ją, moją platynową dziewczynę z pokładu. Zjawiła się w środku kabiny mimo że nikomu nie otwierałem. Ubrana była w szafirową suknię. Stojąc przed okrągłym bulajem, dostrzegłem że jej oczy wirują, zimny ich błękit był jaśniejszy od gwiazd na granatowym niebie. W dłoniach trzymała nić, rozwijała ją ale ją jeszcze nie wiedziałem... Skąd miałem wiedzieć że będzie „Tą”, będzie "Ucinającą nić"...

Śpiewała ujmująco, słyszałem też flet, to ballada „El condor pasa”... Skąd wiedziała że to moja ulubio........

"Yaw kuntur llaqtay urqupi tiyaq
maymantam qawamuwachkanki,
kuntur, kuntur"

(„O majestatyczny kondorze, władco niebios,
zabierz mnie do domu
O kondorze!”)
--
Epilog

Następnego ranka obudziła mnie syrena. Dobiliśmy do Ystad. 
Moja nić rozwija się dalej. To nie była Mojra tylko jakiś sen. 
Co prawda znalazłem na okrągłym stoliku kartkę z napisem:
„Masz jeszcze czas. Dopiero, gdy zostanie ścięte ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zatruta i ostatnia ryba złapana, człowiek odkryje, że nie naje się pieniędzmi. Możesz się zmienić.”, ale jak spojrzałem na nią drugi raz to już napisu nie było tylko jakieś zdjęcie uśmiechniętej rodziny na tle szwedzkiego banku udzielającego kredytu każdemu kto chce żyć pełną piersią.

Świetna reklama i dobry bank, pomyślałem zabierając walizkę. Jak popracuję ciężko jeszcze kilka lat, to może kupię sobie Jaguara. Znajdę nową, piękną kobietę, może podobną do tej wczoraj. To będzie coś.

-----

Obraz dostępny w Galerii Malarstwa KoneserSztuki.pl czeka na kogoś kto wierzy że przeznaczeniem jest Miłość a Czas jest darem. Dla kogoś kto wie, że najcenniejszych darów nie kupi się za pieniądze.

Gwarancja Satysfakcji.

Obejrzyj obraz Karola Bąka, w swoim domu.
14 dniowy okres próbny z gwarancją zwrotu pieniędzy!
Każdy obraz starannie pakujemy w skrzynię i ubezpieczamy na czas transportu.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież