Obraz olejny Mandala - Artysta Marek Pękacz
Kliknij i powiększ obraz lub przesuwaj kursorem po obrazie.
Obraz olejny Mandala - Artysta Marek Pękacz Obraz olejny Mandala - Artysta Marek Pękacz_product
Obraz olejny Mandala - Artysta Marek Pękacz

Marek Pękacz
Mandala

Obraz olejny na płótnie, 2015

Rozmiar 140 x 85 cm

Marek Pękacz, „Mandala”,

olej na płótnie, 140 x 85 cm, 2016

dostępny w Galerii, cena 7500 zł

cena: 7500 zł
Zapytaj o obraz:
galeria@konesersztuki.pl | +48 662 007 783
Status: Dostępny w Galerii

Biografia Artysty

Marek Pękacz ur. 1985 w Barlinku.

Studiował na wydziale Architektury i Urbanistyki na wrocławskiej Politechnice. Sam o sobie mówi, że jeszcze nie jest artystą, na razie jest malarzem. Swoje obrazy traktuje nie jak sztukę, ale jak budynki. Muszą być zaprojektowane, najlepiej jeżeli są zindywidualizowane i do tego, muszą mieć swoje konkretne zastosowanie. W swoje obrazy wplata kilkumilimetrowe znaki, napisy, daty, bądź symbole, tak by tylko właściciel obrazu, mógł je odnaleźć i odczytać ich znaczenie. W jego obrazach najważniejsza jest równowaga, pomiędzy funkcją, tematem i techniką. Jest to bezpośrednie nawiązanie do pojmowania architektury, jako konglomeratu funkcji formy i konstrukcji.

Marek Pękacz Malarz i naukowy fantasta. Strefę swojej prywatności rozciąga nawet na przedmioty które tworzy.

W swoim malarstwie łączy najwyższej klasy biegłość techniczną z koncepcjami inspirowanymi światem nauki. Treści ukryte w przedmiotach stanowią tylko w części tekst otwarty. Zawsze pozostawia w swoich rękach klucz do całkowitej deszyfracji swoich dzieł, co pozwala mu nigdy nie rozstawać się ze swoim dziełem.
Część treści ukryta jest w formie metaobrazu namalowanego farbą widoczną tylko wświetle UV. Innym razem są to symbole, kod binarny, bądź tekst zapisany literami z jego własnego alfabetu. Łączy sztukę konceptualną z klasycznym malarstwem, czasem z rzeźbą i sztuką użytkową.
Swoje obrazy nazywa OBIEKTAMI. Zawierają one szeroki opis idei w postaci otwartego tekstu, a także zaszyfrowaną część, ukrytą w obrazie. Dodatkowo tworzy warstwę z metaobrazem widocznym tylko w utrafiolecie, który najczęściej jest graficzną syntezą IDEI, będącej clou danego obiektu.
Hiperrealistyczne obrazy traktuje jako opakowania dla swoich idei.

Opis obrazu

 

Marek Pękacz o  "Mandala"
Metafizyczna mandala (widoczna po podświetleniu obrazu latarką UV - zobacz  drugie zdjęcie wybierając je pod zdjęciem głównym) ukryta pod ponad czterdziestoma odcieniami różu i żółcieni hiperrealistycznego portretu. 

Ten obraz jest ostatnim obrazem namalowanym przed moimi trzydziestymi urodzinami. Zastanawiałem się długo co namalować na tę okazję.
Jaki obraz byłby zwieńczeniem, podsumowaniem i kwintesencją moich trzydziestu lat życia? Jakby to ująć, w jakie ramy zamknąć, jakim komentarzem otulić?!
Na wszystkie te pytania znalazłem odpowiedź. Brzmi ona: to są głupie pytania.

Nie po to maluję, by patrzeć wstecz. Popatrzyłem więc w przód, a tam zobaczyłem, jak mała jest góra na horyzoncie, jak wiele jeszcze do niej kroków, ile ścieżek i zakrętów... nie ma czasu na patrzenie na drogę za mną!
Znalazłem więc pierwszą z brzegu przeszkodę i zacząłem ją pokonywać.

Ponad czterdzieści odcieni różu i żółcieni. Wszystko przygotowane wcześniej, tak by nie mieszać farb codziennie od nowa. Ponad 60 pędzli w użyciu już po dwóch dniach malowania.
To wszystko bardzo mocno obciążało mnie każdego kolejnego dnia. Zdawało mi się, że grzęznę w plątaninie włosów, że zatapiam się w fakturze skóry i drepczę wąską doliną zmarszczek, coraz wolniej, i wolniej, i w o l n i e j i...Gdy skończyłem malować, nie wiedziałem czy to, co namalowałem, jest dobre. Straciłem wzrok do tego obrazu. Przestałem go widzieć.
Musiałem złapać oddech, namalować coś wolną ręką, bez martwienia się o kolejne pociągnięcie, ot tak, prosto z głowy.
Postanowiłem namalować mandalę. Kilka okręgów i linii symetrii jako szkic, a reszta hulaj dusza!

Zaciemniłem pracownię i włączyłem światło UV. Usta dziewczyny na obrazie zaczęły świecić, najwidoczniej do produkcji czerwonej farby producent użył czegoś niestandardowego. Ze ścian i podłogi zaczęły wychodzić kolejne, coraz słabsze, świetliste punkty. W końcu mój wzrok przyzwyczaił się do ultrafioletowej poświaty. Ze słuchawek sączył się biały szum. Stawiałem kolejne kreski. Na początku szybko, rozmyślnie, planując zagęszczenie i kierunki. Z każdym kwadransem przerwy nieświadomości rosły. Od krótkich przebłysków na początku, aż do kilkusekundowych dziur w czasie. Mój mózg przełączał się na te krótkie momenty na częstotliwość tetha- przedziwne momenty, gdy można posłuchać pracy maszynerii za reflektorami oczu. Krótkie słowa, melodie i bliżej nieokreślone dźwięki- mogłem ich słuchać. Musiałem tylko być bardzo cicho. Nie mogłem wiedzieć, że słucham. W takich momentach nieodzowne jest przekonanie, że nie jestem swoim mózgiem. A może po prostu stoję cicho w jego mało uczęszczanym kącie, nasłuchując krzątaniny przeszłych i przyszłych bodźców.

Kolejne kreski. Dłuższe. Wolniejsze. Mało ważne. Części z nich nie rysowałem ja. To tak jak to uczucie, gdy jedziesz gdzieś autem i nagle się orientujesz, że już jesteś na miejscu, a właściwie nie pamiętasz drogi (mam nadzieję, że nie tylko mnie zdarza się jeździć w ten sposób, jeśli tak, to muszę oddać prawo jazdy). I tak o to mandala została namalowana. W części rozmyślnie, a w części nieświadomie. 
Była to ostatnia część drogi do kamienia milowego z napisem TRZYDZIEŚCI LAT ŻYCIA.
Nie spojrzałem wstecz. Patrzę pewnie do przodu.

Marek Pękacz ur. 1985 w Barlinku.

Studiował na wydziale Architektury i Urbanistyki na wrocławskiej Politechnice. Sam o sobie mówi, że jeszcze nie jest artystą, na razie jest malarzem. Swoje obrazy traktuje nie jak sztukę, ale jak budynki. Muszą być zaprojektowane, najlepiej jeżeli są zindywidualizowane i do tego, muszą mieć swoje konkretne zastosowanie. W swoje obrazy wplata kilkumilimetrowe znaki, napisy, daty, bądź symbole, tak by tylko właściciel obrazu, mógł je odnaleźć i odczytać ich znaczenie. W jego obrazach najważniejsza jest równowaga, pomiędzy funkcją, tematem i techniką. Jest to bezpośrednie nawiązanie do pojmowania architektury, jako konglomeratu funkcji formy i konstrukcji.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież