Obraz olejny Psychotic City - Artysta Marek Pękacz
Kliknij i powiększ obraz lub przesuwaj kursorem po obrazie.
Obraz olejny Psychotic City - Artysta Marek Pękacz Obraz olejny Psychotic City UV - Artysta Marek Pękacz
Obraz olejny Psychotic City - Artysta Marek Pękacz

Marek Pękacz
Psychotic City

Obraz olejny Marek Pękacz, 2016
Rozmiar obrazu 200 x 85 cm

Marek Pękacz, „Psychotic City”,

olej na płótnie, 200 x 85 cm, 2016.

Niedostępny.

Status: Niedostępny

Biografia Artysty

Marek Pękacz ur. 1985 w Barlinku.

Studiował na wydziale Architektury i Urbanistyki na wrocławskiej Politechnice. Sam o sobie mówi, że jeszcze nie jest artystą, na razie jest malarzem. Swoje obrazy traktuje nie jak sztukę, ale jak budynki. Muszą być zaprojektowane, najlepiej jeżeli są zindywidualizowane i do tego, muszą mieć swoje konkretne zastosowanie. W swoje obrazy wplata kilkumilimetrowe znaki, napisy, daty, bądź symbole, tak by tylko właściciel obrazu, mógł je odnaleźć i odczytać ich znaczenie. W jego obrazach najważniejsza jest równowaga, pomiędzy funkcją, tematem i techniką. Jest to bezpośrednie nawiązanie do pojmowania architektury, jako konglomeratu funkcji formy i konstrukcji.

Marek Pękacz Malarz i naukowy fantasta. Strefę swojej prywatności rozciąga nawet na przedmioty które tworzy.

W swoim malarstwie łączy najwyższej klasy biegłość techniczną z koncepcjami inspirowanymi światem nauki. Treści ukryte w przedmiotach stanowią tylko w części tekst otwarty. Zawsze pozostawia w swoich rękach klucz do całkowitej deszyfracji swoich dzieł, co pozwala mu nigdy nie rozstawać się ze swoim dziełem.
Część treści ukryta jest w formie metaobrazu namalowanego farbą widoczną tylko wświetle UV. Innym razem są to symbole, kod binarny, bądź tekst zapisany literami z jego własnego alfabetu. Łączy sztukę konceptualną z klasycznym malarstwem, czasem z rzeźbą i sztuką użytkową.
Swoje obrazy nazywa OBIEKTAMI. Zawierają one szeroki opis idei w postaci otwartego tekstu, a także zaszyfrowaną część, ukrytą w obrazie. Dodatkowo tworzy warstwę z metaobrazem widocznym tylko w utrafiolecie, który najczęściej jest graficzną syntezą IDEI, będącej clou danego obiektu.
Hiperrealistyczne obrazy traktuje jako opakowania dla swoich idei.

Opis obrazu

 

Marek Pękacz o "Psychotic City" oraz wizji przyszłości

To Co Widać

Ogromna panorama miasta jest szczytowym osiągnięciem mojego malarstwa.

Podobnie jak inne obrazy wymagała biegłości w posługiwaniu się perspektywą i pędzlem, lecz nie tylko. Tutaj ważniejsza była cierpliwość. Obraz był malowany miesiącami, niemal każdego dnia. 

Z początku po osiem godzin, po jakimś czasie po pięć . Z Każdym miesiącem malała ilość czasu, który wytrzymywałem, malując wciąż to samo. Okno, dach, ulica, okno, dach...

W gąszczu tych elementów odnaleźć można kilka symboli i napisów. Wiążą się one z sytuacjami z dnia, w którym zostały namalowane.

 Ten obraz jest obiektem. Oznacza to w mojej klasyfikacji, rzecz nie tylko ładną, ale i przemyślaną. O przemyślenie stanowi metaobraz, ale i suma przemyśleń na dany temat. W tym przypadku jest to wizja przyszłości, i to tak dalekiej, do jakiej niewielu dociera.200 x 85 cm, olej na płótnie

Metaobraz


Obraz widoczny w świetle ultrafioletowym jest graficznym przedstawieniem przyszłości, która jawi się jako pełna niezrozumiałych treści, powiązań, zależności, i technologii, które z dzisiejszej perspektywy wydają się niemożliwe.

Na metaobrazie (widocznym tylko w UV) znajdziemy w prostokątach różnej wielkości, tekst. Jest on zapisany moim autorskim alfabetem i na razie nikt inny nie potrafi go odczytać.

To, co tworzy tło dla tekstu, jest plątaniną struktur fraktalnych, rysunków technicznych i zapisów matematycznych. Ułożone są niczym tkanka starego miasta- bardziej dopasowane są do siebie nawzajem niżeli do ulic.

Na tę nieregularność nałożona jest ortogonalna siatka ulic, tworząc jarzmo dla nieładu.

Wśród tej plątaniny dostrzeżemy zapis współrzędnych geograficznych. Jest to kolejny punkt „obrazu globalnego”. Jest to obraz malowany punktami na mapie świata, a kolejne jego punkty podaję niektórych obrazach.

Wizja przyszłości

Z wielkim upodobaniem, ale i rozbawieniem czytam literaturę s-f z lat 60-80. Światy nakreślane tam jako nasza przyszłość, często odbiegają od dzisiejszej rzeczywistości.

Autorzy zbyt naiwnie podchodzą do odkrywania ścieżek przyszłości, stosując narzędzie „to, co już jest, tylko bardziej”.

Nie widzą przez to trendów, a już ogromnie rzadko zakładają skok technologiczny połączony ze skokiem mentalnym człowieka. Nawet gdy pokazują niemożliwe technologie, wplatają w nie dzisiejszego człowieka.

Postaram się w bardzo dużym skrócie przedstawić, jedną z potencjalnych dróg rozwoju ludzkości.

Zakładamy, że kolaps cywilizacji nie nastąpi, a powyżej pewnej wartości stopnia rozwoju, kolaps jest niemożliwy, lub możliwy tylko lokalnie, co pokazuje wykres

Wykres pokazuje jeszcze jedną ciekawą rzecz- możliwość istnienia ludzkiej cywilizacji dawno przed znanymi nam czasami. Jest to jednak przyczynek do innej opowieści.

Po nakreśleniu ogólnych ram, czas już przejść do meritum.

Najbliższa przyszłość

(rozbudowa już znanych technologii)

Wskutek przełomu nad inżynierią genetyczną, wszelkie dowolne krzyżówki będą możliwe.

Olbrzymy, bestie i hobbici będą kroczyć po ziemi.

Śmiertelność zostanie w znacznym stopniu opanowana, jednak tylko wąska grupa światowej elity będzie miała do niej dostęp.

Będzie można zauważyć nowe, specjalistyczne rasy. Kastowość i hierarchizacja społeczeństwa będą wyraźnie zarysowane.

Oczywiście wszelkie technologie komunikacyjne, będą montowane w naszych ciałach. Rozmowy w myślach z udziałem techniki już dziś są możliwe.

W przyszłości wszelkie bodźce będzie można symulować dzięki technologii „inside body”, będziemy więc zanurzeni permanentnie w świecie wirtualnym. Obraz, dźwięk, dotyk, smak, będą nieodróżnialne od rzeczywistych.

Nie potrzebne więc będą żadne urządzenia zewnętrzne, ekrany, telefony, komputery, i tak lansowana w świecie s-f holografia, odejdą do lamusa.

Kolejnym krokiem będzie projektowanie ludzi od początku z całym oprzyrządowaniem. Już nie trzeba będzie wszczepiać implantów do płatu czołowego, czy zakładać soczewek, by widzieć rzeczywistość wirtualną.

Nowi ludzie będą projektowani tak, by zarodki pochłaniały i przetwarzały krzem, złoto, nikiel itd. i zamieniały w podzespoły elektroniczne.

Oczywiście to już może nie być elektronika w dzisiejszym rozumieniu, i być może nie krzem będzie podstawą budowy jutrzejszych urządzeń, chodzi o kierunek rozwoju. Od urządzeń zewnętrznych-publicznych, przez zewnętrzne-indywidualne, po wewnętrzne, aż do wewnętrznych indywidualnych- czyli takich, które rosną wraz z nami, będąc naszym ciałem.

W międzyczasie odbędzie się wojna. Agresor zastosuje nowy pomysł. Już niewielkie fregaty, lotniskowce i czołgi, ale roje.

Całe chmary, lataczy, biegaczy, pełzaczy i pływaczy.

Wyobrażam sobie takie zdarzenie:

Autonomiczny rój w pamięci zbiorowej ma jeden cel, rozpoznawać czołgi i transportery.

Podstawowy kubik 100x100x100 sztuk dronów wznosi się ponad koronami drzew. Na czele niewielkiej kolumny zaopatrzeniowej jedzie majestatyczny czołg. Załoga jeszcze nie wypatrzyła roju, a radary na nic się zdają, bo metalu w nich tyle, co nic.

Rój obrał cel, ruszył w dół. Wysokiej tonacji łoskot, pomieszał się kurzem i kłębami liści w przyziemiu. Setki tysięcy dronów obsiadają czołg. Ten na oślep wypuszcza flary, ale straty roju są zbyt małe. W jednej sekundzie następuje detonacja tysięcy ładunków wybuchowych, przymocowanych do dronów. Z czołgu zostają strzępy. Reszta roju z bezładnej chmary formuje mniejsze kubiki, obsiadając wozy i powtarzając procedurę- wylądować i wspólnie zdetonować. 

BUM!

Brak celów. Reszta roju znajduje ustronne miejsce. Kilka z nich składa się w niewielki wiatrak wraz z prądnicą. W połączeniu z fotowoltaiką na ich powierzchni, zapas energii zostaje szybko uzupełniony. Chmara poszukuje innego roju bądź chmary, by połączyć się w kubik, i móc znowu zaatakować.

Najgorsze są szerszenie. 

Nie wiele większe od tych naturalnych. Ich kubiki widać niemal wszędzie. Atakują ludzi i nie odróżniają cywili o wojskowych. Jedyne czego przestrzegają, to granic zadanego terenu. Autonomiczne, samowystarczalne i wszędobylskie.

Takie urządzenia będą jak spuszczone ze smyczy dzikie psy. Znać będą tylko zadany teren i będą tam tępić wszystko, dopóki zostanie choć jeden z nich. Energię mogą uzupełniać, na szczęście nie mogą uzupełniać ładunków wybuchowych. Czas ich działania będzie albo z góry założony i przy ich produkcji wmontowywana będzie część ulegająca awarii po danym czasie, albo trzeba będzie poczekać, aż wszystkie wykonają swoje zadanie i ulegną auto eksplozji.

Chętnie nakreśliłbym niuanse takiego świata, ale tym razem pójdźmy dalej.

Dalsza przyszłość

(technologie, których się domyślamy)

Niesamowitemu przyspieszeniu zostanie poddany rozwój ludzkości, gdy energia przestanie być problemem. Fizyka newtonowska, traktowana będzie jak zgrubne narzędzie, niedostosowane do realiów rzeczywistości.

Nieskończone ilości energii są wszędzie.

W tym momencie rozwoju bardzo możliwy będzie kolaps cywilizacji do zera.

Jeśli tego unikniemy w tym momencie, świat się zmieni nie do poznania.

Wskutek rewolucji przemysłowej, produkcja żywności będzie nieograniczona. Zmieni się struktura społeczna świata. Dawna elita straci siłę, hierarchizacja i kastowość znikną.

Ogromnego tempa nabiorą pracę nad biokomputerami. Codziennością stanie się kodowanie w niciach DNA i RNA. Każda komórka naszego ciała będzie częścią składową nowego mózgu, składającego się z całego naszego ciała.

Da to niemal niewyobrażalny skok mentalny. Człowiek o tak potężnym umyśle-ciele to coś zupełnie innego od człowieka naturalnego.

Gdy nauczymy się łączyć ciała, nadejdzie czas BIOKOMPLEKSÓW. Tworów fizycznych, lecz o potężnej świadomości i możliwościach obliczeniowych, o których dziś trudno sobie wyobrazić.

Kosmos nadal będzie stanowił zagadkę. Opanujemy tylko to, co fizycznie jest nam dostępne. Ledwie kilkaset lat świetlnych od Ziemi. W skali kosmicznej to nic. Ledwie ułamek obserwowalnego wszechświata.

Najdalsza przyszłość

(technologie niemożliwe)

Biokompleksy odkrywają nowe możliwości. Możliwość zapisu tego, co fizyczne w samo generujących się polach.

Jest to moment eksploracji szerszego kosmosu. Choć nadal tylko w sferze obserwowalnej- kilkunastu miliardów lat.

Kiedy już prędkość światła przestanie ograniczać informację, nastąpi „błysk". Ludzkość w formie pól ekspanduje na cały wszechświat jednocześnie. Pole zrozumie, czym jest i gdzie jest.

Najdalszym co widzę, to czas, gdy pole znajdzie technologię, dzięki której będzie mogła generować materię wedle własnego uznania. Będzie tworzyła nowe światy.

Co dalej?

Pole-ludzkość-umysł nauczy pojmie co jest po za czasem i przestrzenią. Wyjdzie po za przestrzeń i nauczy się ją generować, jako blok czas-przestrzenny widziany jako całość, a dla tworów wewnątrz możliwy do obserwacji tylko w fali teraźniejszości.

Jeszcze dalej?

Dalej już nie widzę.

W skrócie, jest to ścieżka rozwoju ludzkości, od materialnych indywiduów, przez materialne biokompleksy, po zunifikowane pole informacji.

Co ważne, każdy skok technologiczny, będzie pociągał za soba skok świadomości i inteligencji.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież